Zapraszam Cię do zobaczenia zdjęć z naszego wspólnego, niezwykłego weekendu.
Są takie momenty, w których świat zwalnia. W których czas przestaje nas gonić, a ciało w końcu może odetchnąć pełniej. Właśnie takim czasem był ostatni wyjazd Boskich Ciał do Wyspowej Doliny (3-6 lipca 2025) spotkanie jedenastu kobiet, które przyjechały, by zadbać o siebie, swoje ciała i swoją wewnętrzną przestrzeń.































Miejsce, które otula ciszą
Wyspowa Dolina przywitała nas spokojem, który od pierwszej chwili koił. Góry, zieleń i miękkie światło słońca stworzyły scenerię idealną do wyciszenia.
W tej atmosferze przyszło nam łatwo zwolnić, zatrzymać się i naprawdę pobyć ze sobą. Bez pośpiechu, bez planu na „muszę”, bez oczekiwań wobec siebie.
Czuła joga i troska o ciało
Każdy poranek i każde popołudnie były zaproszeniem do czułego ruchu. Joga, którą praktykowałyśmy, nie była o doskonałych pozycjach ani osiąganiu celów. Była o relacji, o delikatnym pytaniu siebie: jak się czuję? czego potrzebuję? co mi nie służy?
Ciało traktowane jak świątynia to nie metafora, to bardzo realne doświadczenie, kiedy zaczynasz słuchać go z uważnością i bez osądu. Każda z nas miała przestrzeń, by się zatrzymać, posłuchać i poczuć. I choć każda zaczynała z inną historią, wszystkie spotkałyśmy się w tym samym miejscu: w czułości.
Wspólnota kobiet
Były śmiechy, rozmowy, Krąg Kobiet i długie chwile w słuchaniu drugiej osoby. Było przepyszne jedzenie, które odżywiało nie tylko ciało, ale i naszą kobiecą energię. Była obecność - ta lekka i ta głęboka. Ta, której czasem tak bardzo w codzienności brakuje.
Rozmawiałyśmy o tym, jak widzimy swoje ciała. O tym, skąd biorą się nasze przekonania. O tym, co chcemy pielęgnować, a co zostawić za sobą.
Magiczne drobiazgi, które tworzą całość
Plotłyśmy wianki i wkładałyśmy je na głowy. Tańczyłyśmy po trawie, śmiejąc się jak dziewczynki. Czasem wystarczy prosty gest, by przypomnieć sobie: jestem wystarczająca, jestem piękna, jestem w domu, czyli w zgodzie ze sobą.
Każda z nas zabrała z tego wyjazdu coś, czego nie da się spakować do walizki: lekkość, poczucie wspólnoty i nowe spojrzenie na własne ciało.

